grudzień 23rd, 2009
Życzę Ci słońca i deszczu,
na przemian, by się nie nudzić.
Gdy słońca Ci będzie za wiele,
to deszcz Cię może ostudzić.
I życzę Ci bezpieczeństwa,
ostoi w rodzinie i domu,
azylu, co będzie schronieniem,
nie powie o niczym nikomu.
Życzę Ci wielkiej fantazji,
ozdób Twe niebo skrzypcami,
ze szczęścia tańcz na ulicy
i marząc rozmawiaj z kwiatami.
Życzę Ci zdrowia i siły
dla ciała, i zdrową miej duszę,
bo kiedy dusza jest chora,
to ciało przeżywa katusze.
Życzę Ci pełnych kolorów,
barw cudnych wesołej tęczy,
barw letnich pachnących ogrodów,
bo czegóż można chcieć więcej?
Życzę Ci jutra dobrego,
przyjaciół, szczęścia, uporu,
czasu, pewności siebie,
podróży, pieniędzy, humoru.
Życzę Ci także miłości
normalnej, głębokiej i szczerej.
Niech spełni te wszystkie życzenia
i tego Ci życzę… Aniele.
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia dla Was wszystkich z całego serca …
Kategoria Mój Blog | Brak Komentarzy »
listopad 12th, 2009
On to dziwny człowiek, inny od reszty pod każdym względem. Ma swoje nawyki (nie wszystkie mi się podobają), swoje powiedzonka ( ach, ta gwara poznańska), swoje spojrzenie na świat. Otoczony białą chmurą papierosowego dymu. Wpatrzony w ekran swojego laptopa.
Czasem mnie złości. Wkurzam się, bo nie posprzątał, bo się spóźnił, bo zapomniał, bo nic cały dzień nie jadł. Wkurzam się, bo nie przejmuje się tym czym ja, bo bagatelizuje tyle ważnych spraw. Bo nie dba o swoje zdrowie, bo całe wieczory spędza przed komputerem mnie nie widząc…
A czasem … ma niesamowicie błękitne oczy, ma uśmiech tylko dla mnie. Pachnie tak jak uwielbiam i kiedy w nocy przytulam się do Niego, robi mi się od razu tak dobrze, tak bezpiecznie, tak błogo… Ma niezwykłe poczucie humoru, w najbardziej nieprzyjemnej sytuacji potrafi znaleźć coś komicznego, jedno jego słowo i już śmieję się przez łzy.
A teraz śpi przytulony do poduszki, a ja Go tak bardzo kocham …
Kategoria Mój Blog | 1 Komentarz »
październik 31st, 2009
Tak jak w tytule. Ostatnia środa pozostanie długo w mojej pamięci. Od rana czułam się okropnie, ale gdy wieczorem dostałam torsji, gorączki, a w końcu zaczęłam się dusić … Łukasz zawiózł mnie do szpitala. Dostałam furę leków i zwolnienie z pracy. W sumie, to te sensacje na moje własne życzenie, bo źle czułam się już od tygodnia, ale łykałam tony tabletek przeciwbólowych i przekonywałam się, że jakoś to przechodzę i w końcu mi przejdzie. Pani doktor powiedziała, że choroba nie wyleczona rozwijała się pięknie w organiźmie i wybuchła ze zdwojoną siłą…
Czwartku i piątku właściwie nie pamiętam, bo te dwa dni prawie całkowicie przespałam. Teraz jest już nieco lepiej, nie mam gorączki, no i antybiotyk zaczął działać, za to kaszlę jak potępieniec i nie mogę poradzić sobie z potwornym katarem…Mam nadzieję, że teraz już wyleczę się całkowicie, bo nie chcę przeżywać powtórki środy…
Kategoria Mój Blog | Brak Komentarzy »