Zapraszamy do naszych serwisów :

Prezenty - Bramka SMS - Wyniki Lotto - Kartki - Życzenia - Blog - Opisy na GG - Tapety - Filmiki - Cytaty - Pogoda - Wesele

Hosting zdjęć - Katalog - Kawały - Gry - Gotowe SMS'y - Horoskop - Sennik - Przysłowia - Wiersze - Kody do gier - Boże Narodzenie - Forum

Katalogi SEO - wypromuj swoją stronę !!!

Archive for czerwiec, 2008

Wyjazd na Mazury

niedziela, czerwiec 29th, 2008

Właściwie trudno to nazwać wyjazdem, raczej wyskokiem, bo spędziliśmy tam tylko wczorajsze popołudnie, noc i dzisiejszy ranek, ale i tak warto było. Okolice, w których byliśmy były tak piękne, że aż dech zapierało. Zielone lasy i łąki dookoła, przebłyskujące między drzewami błękitne jezioro. Żadnego hałasu, zero samochodów, warkotu i spalin, tylko szum drzew i śpiew ptaków. Widziałam masę bocianów, szybujące z rozłożonymi skrzydłami nad łąkami robiły niesamowite wrażenie. W czasie gdy mój mąż wypłynął na ryby, poszłam na długi, samotny spacer. Miałam szansę ponapawać się bliskością przyrody, zapachem polnych kwiatów, widokiem lisa przemykającego skrajem pola, chmurą szarych ptaszków wzbijającą sie co chwila spośród bruzd, a potem nurkujących znowu w poszukiwaniu pożywienia. Do powrotu skłonił mnie w końcu wzrok byka leżącego przy drodze, który zdawał się mówić: jeszcze krok, a zginiesz! Na działkę wróciłam czując, że akumulatory doładowałam do maximum :)

Wieczorem było ognisko i grill - udało mi się podziabać siekierką kilka gałęzi. Kiełbaska smakowała wybornie. Na szczęście pomysł skoków przez ognisko nie został zrealizowany ;) Noc też należała do wyjątkowych, bo spędziłam ją z Łukaszem w mikroskopijnym niebieskim namiocie ochrzczonym mianem “chatki smerfów”. Rano potrzebowaliśmy oboje trochę czasu, aby rozprostować obolałe kości ;). Ciężko było się żegnać i wyjeżdżać. Dla nas, Warszawiaków, takie miejsce to prawdziwy raj.

Aniu, Igorze - dziękujemy za przecudne chwile :*

Kawa o poranku

sobota, czerwiec 28th, 2008

Mmmm, kawa to napój bogów. Cóż może być wspanialszego od zapachu kawy o poranku ? Muszę przyznać, że jestem od tego napoju totalnie uzależniona i nie umiałabym chyba bez niego zacząć dnia. Gdy zwlokę się rano z łóżka, to od razu nastawiam wodę i robię kawę - potem wychodzę z psem i kiedy wracam, ten niezwykły zapach unoszący się nad parującym kubkiem, otacza mnie już na progu. Pierwszy łyk kończy się zawsze głębokim, pełnym zadowolenia westchnieniem.

Kiedy byłam mała, miałam swoją wizję poranka, kiedy będę dorosła i mężata - możliwe, że widziałam taką scenę w jakimś filmie… Słońce zagląda przez firanki, a my oboje w łóżku czytamy gazety, komentujemy najnowsze wiadomości, dzielimy się opiniami. Obok na stoliku - filiżanki z kawą. Ta wizja miała dosyć brutalne zderzenie z rzeczywistością - otóż nad ranem przede wszystkim na nic nie ma czasu. Tym bardziej na czytanie gazet. W trybie przyspieszonym przeglądam onet i wyłapuje to co najważniejsze. Mąż śpi godzinę dłużej ode mnie co zdeterminowane jest moim wyjściem z psem. Na wszelkie próby obudzenia go reaguje ogromną niechęcią. Kończy się na pożegnalnym cmoku w nos i biegiem do pracy. Nie mówię też o tym, że ranem zarówno moje jak i jego myśli zaprząta praca. W weekendy przyzwyczajeni do rytmu dnia powszedniego wstajemy podobnie - jedynie w ciągu dnia mamy więcej czasu dla siebie.

Kawa. Teraz też popijam ją z ulubionego, zielonego kubka. Z mlekiem i łyżeczką cukru. Pycha.

Planować, czy nie planować? - oto jest pytanie …

piątek, czerwiec 27th, 2008

W przyszłym tygodniu razem z Łukaszem zamierzamy na kilka dni wyjechać. Ma to być piękna, objazdowa wycieczka, prowadząca przez Czechy, Włochy, wybrzeże Francji i Hiszpanię. Jadąc samochodem, będziemy mogli w każdej chwili zatrzymać się, skręcić, jednym słowem zwiedzać w tempie, które będzie dla nas najwygodniejsze.

Tak więc przytargałam wielkie atlasy geograficzne od rodziców, małe i większe mapy, rozłożyłam wszystko na stole i gotowa byłam do wyznaczanie trasy, ustalania miast, które chciałabym odwiedzić, miejsc wartych zobaczenia. I cóż się okazało? Mój mąż głośno zaprotestował! Stwierdził, że najlepsza jest wycieczka spontaniczna, wystarczy, że zna ogólny kierunek i będziemy po prostu jechać przed siebie … Na te słowa zrobiło mi się niemal niedobrze. Mając całkowicie odmienny charakter od Łukasza i podchodząc do życia w krańcowo inny sposób, nie wyobrażam sobie, aby się nie przygotować do takiego wyjazdu, jechać bez mapy, a wyjeżdżając spod domu powiedzieć sobie tylko: No to na Hiszpanię ! Tyle jest zakątków, które marzę aby zobaczyć, a jadąc na ślepo większość z nich bym ominęła. Dla mnie spontaniczna wycieczka może być na Mazury - odkrywanie zapadłych wiosek i urokliwych miejsc - ale nie za granicę !

—————————————————————————–

Ostatnio decoupaguję na całego. Rzeczywiście praktyka dużo daje, zauważyłam, że im więcej dekoruję, tym lepiej mi to wychodzi. Jednak wciąż jeszcze dużo mi brakuje, aby osiągnąć wyższy poziom. Jeżeli ktoś chciałby obejrzeć moje prace, zapraszam: www.lagatka.pl